"AMNESTIA"
W następstwie zawarcia układu polsko-radzieckiego z 30 lipca 1941 r. Prezydium Rady Najwyższej ZSRR 12 sierpnia przyjęło dekret o tzw. amnestii dla obywateli polskich. Zesłańczy status ludności polskiej został formalnie zniesiony. Równocześnie Biuro Polityczne KC WKP(b) i Rada Komisarzy Ludowych przyjęły uchwałę ustalającą tryb zwalniania obywateli polskich z obozów, więzień i zesłań. Na jej mocy obywatele polscy uzyskali prawo swobodnego wyboru miejsca zamieszkania na terytorium ZSRR z wyjątkiem rejonów przygranicznych, stref zamkniętych, miejscowości, w których wprowadzono stan wojenny oraz miast o specjalnym reżimie. Organy NKWD wydawały im tymczasowe zaświadczenia tożsamości, które następnie miały być wymieniane na polskie paszporty. Szczegóły wyjaśniała dyrektywa NKWD z 19 sierpnia 1941 r. skierowana do wszystkich placówek i zarządów NKWD. Wyjeżdżającym ze "spiecposiołków" władze NKWD były zobowiązane wydać bilety kolejowe i pieniądze na podróż w wysokości 15 rb. dziennie na osobę. Tydzień później komendanturom NKWD zalecono, aby nie przeszkadzać deportowanym chcącym pozostać w dotychczasowych miejscach pobytu.
Bardzo szybko istotnym zagadnieniem okazał się nie uregulowany w układzie lipcowym problem obywatelstwa polskiego. Ostatecznie 1 grudnia 1941 r. strona radziecka notyfikowała zgodę na respektowanie obywatelstwa polskiego wyłącznie w stosunku do osób narodowości polskiej. W praktyce uznawano wszakże obywatelstwo polskie także części ludności żydowskiej, pochodzącej z głębi Polski.
Amnestia i wydawanie tymczasowych zaświadczeń ogromnej większości Polaków w ZSRR przyniosło wolność, choć jak się okazało w praktyce nie była ona pełna. Sytuacja obywateli polskich po amnestii nie różniła się zasadniczo od położenia przeciętnych obywateli radzieckich. W niektórych przypadkach była nawet korzystniejsza, jako że zaczęła docierać do nich pomoc aparatu opiekuńczego ambasady. Liczne ograniczenia wynikały z przepisów radzieckich, a władze po początkowym okresie okazywania względnej przychylności obywatelom polskim, szybko przeszły do polityki ograniczania ich swobody i utrudniania możliwości zmiany miejsca pobytu, starając się zwłaszcza nie dopuszczać do ich niekontrolowanego napływu do miast. Podróż koleją wymagała zakupu biletów, uzyskania stosownych zezwoleń, dokumentów sanitarnych, a wreszcie środków finansowych. Władze radzieckie nie tylko rzadko udzielały pomocy w organizowaniu zbiorowych transportów, ale wręcz je utrudniały.
Zakres i tempo wprowadzania w życie tzw. amnestii pozostawiały wprawdzie wiele do życzenia, ale dotyczyło to jednak raczej więźniów obozów niż zesłańców. Według danych radzieckich do końca września zwolniono 265248 deportowanych, tj. 91,1 %. Władze radzieckie chciały wszakże powstrzymać żywiołową tendencję do ucieczki zesłańców z dotychczasowych miejsc osiedlenia, dezorganizowało to bowiem pracę przedsiębiorstw, w których Polacy dotąd byli zatrudnieni, a nadto wprowadzało zamieszanie na szlakach komunikacyjnych. Dążono do zatrzymania amnestionowanych na dawnym miejscu, tyle że teraz jako pracowników wolnonajemnych. Znaczna część spośród deportowanych, jak wynika z zestawień Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej w ZSRR oraz późniejszych sprawozdań Związku Patriotów Polskich, rzeczywiście pozostała w starych miejscach, pracując nadal przy wyrębie lasów, w kołchozach, sowchozach i w kopalniach. Specjalne osiedla opuścili głównie ludzie młodsi, energiczni, pragnący dostać się do armii polskiej. Najłatwiej było zdecydować się na wyjazd w nieznane młodym, samotnym mężczyznom, najtrudniej rodzinom z licznymi dziećmi, zwłaszcza pozbawionym mężczyzn. Zwolnieni z więzień, łagrów i z miejsc przymusowego osiedlenia podążali do Uzbekistanu, Kirgizji, południowego Kazachstanu. Warunki życia okazały się tam bardzo trudne, czasami wręcz gorsze niż w dotychczasowych miejscach osiedlenia.
|